piątek, 8 marca 2013

Szczypta destro w orderze



Wstawiajcie szybko napisane posty, tak szybko się przedawniają.
Jestem w trakcie dwutygodniowego  przymusowego odwyku od turniejowej inwazji, wstawię więc już naprawdę ostatni zaległy post „musterowy”. Szkoda, żeby został tylko na moim kompie, bo trochę nad nim, jak i na omawianą talią popracowałem. Będzie to nawet nie jedna a cztery talie, będące efektem moich paru miesięcznych cierpień.
Przy okazji braku okazji polecam blog mojego serdecznego inwazyjnego warszawskiego kolegi: Muti.... przepraszam WILKA, z którym nie jedną partyjkę się zagrało i piwko wypiło. Wstawię odnośnik do jego bloga, jak tylko znajdę gdzie się to robi. Tymczasem macie linka:
Miłej lektury, dziś wąskodupcy, przez niektórych dość prostolinijnie określani „pedałami”
- mnie nazywasz pedałem?


Z archiwum polskiego jazzu, o decku którego nie było.
Może mi nie uwierzycie ale nie mam pojęcia jak działało combo na wiatrach.
Raz poprosiłem Wosha żeby mi wytłumaczył, kiwałem grzecznie głową, potakiwałem ale za cholerę ciężką nie skumałem. Kiedy Grzesiek bił kolejne rekordy combem na warszawskich turniejach ja akurat miałem przerwę od inwazji, tak więc wielokrotnie wałkowany temat comba jakoś mnie ominął i z tego co słyszałem niewiele straciłem. Dzięki wielkiemu 2.0 mogę żyć już w błogiej nieświadomości do kresu mych dni. Jednym z powodów braku zainteresowania wiatrami jest fakt, iż nie posiadam ani jednej kopii Asuryan's Cleansing (tak na marginesie, jakiś rok temu zgubiłem jedną jedyną sztukę jaką posiadałem, nie znalazł ktoś może? ;-)). Jakoś nie chce mi się wydawać tych 5 dych na te 3 karty, więc pewnie miłość do wiatrów nigdy nie zagości w moim sercu, zawsze asurian+ wiatry w moim małym skażonym jeszcze destro mózgu jawi się jako nieodłączna para.
HE tak naprawdę zainteresowałem się po wyjściu .Mage of Loec
 Pojawienie się tego pana całkowicie zaczęło upierniczać moje „rytualne orki” i po paru wtopach nie mogąc pokonać swojego wroga się do niego przyłączyłem. Jako stary gracz destro miodem na moje orcze serce były mrożące krew w żyłach wszelakie dopałki, możliwości palenia za 2 kasy i to bez straty swojej jednostki. Głęboko brzydząc się wszelakich komb, oraz z rozpaczą stwierdzając, że HE nie są królami kontroli stworzyłem swój jedyny prawdziwie autorski hajowy deck w prawdziwym destrowym- rushowym stylu:


Jestem z niego naprawdę dumny, gdyż absolutnie łamie on standardy wąskodupców. Niesamowita ekonomia, prawdziwy dream team elfickich jednostek, kontrola bez kontroli Maga Loeca, wielki potencjał obronny, szybkość i precyzja, moc i wdzięk. Do tego Tyrion, który nie zawsze był tylko mięsem armatnim pod Inflame, dzięki musterowi często widział stoły nawet w 2-3 turze robiąc przy tym resztę gry, był prawdziwą zmorą dla większości destrowych kontrolek. Talia przechodziła szereg drobnych korekt, była testowana z tunelami, żelaznymi dyscyplinami, leczeniem Dreamera. Wyniki turniejów zachęcały do dalszej eksploatacji pomysłu, łączny raiting z bodajże 3 turniejów to 8 wygranych, 3 remisy (wszystkie na pierwszym turnieju, gdzie byłem mało ograny i bardziej się broniłem niż atakowałem) oraz tylko 1 przegrana ze specyficznymi agresywnymi DE Bokalusa.
         Deck miał wygrywać głównie z warszawskim kontrolnym destro, idealny był na inwazyjny chaos oraz wszechobecne orki. Dzięki nieograniczonemu RTG mógł się bronić długo i namiętnie oddając z nawiązką. Dzięki magowi i dużej ilości questów był realnym stoperem wszechobecnych comb, powalczył swego czasu nawet z „wiatrowym”, nie mówiąc już o kombo orku, które dodatkowo dzięki Learned Mage wciągał nosem.
         W fazie ostatniej gonitwy myśli zmieniałem go jeszcze wielokrotnie, wręcz całkowicie przebudowując, odrzucając Tyriona, testując różne warianty z Lothern Sea Master/ Eltharion the Grim : http://deckbox.org/sets/326552 
a nawet o zgrozo zgrzeszyłem okrutnie na samym końcu dodając wreszcie prawdziwe KOMBO!!! http://deckbox.org/sets/327034 
Jednak wiadomość o tym szybko doszła do FFG i wnioski zostały szybko wyciągnięte oraz wprowadzone w życie- skoro już nawet Wiśnia gra na Combie trzeba już w końcu wprowadzić to 2.0 bo świat już naprawdę staje na głowie.
                Tym sposobem wróciłem do korzeni i do Torunia miałem jechać poczciwym Tyrionowym rushem pod nowe po- musterowe realia:  
Z perspektywy czasu wiemy, że to mógł być umiarkowany wybór. Order po prostu mógłby się z niej wybronić i wziąć na klatę moje dopałki, naprawione RTG mogłoby nie wytrzymać szybszego naporu destro, a już kontrolki imperialne/ krasnoludzkie miałyby prawdziwy ubaw po pachy. Bez mustera Tyrion nie wychodziłby już tak ochoczo. Do Torunia ostatecznie nie mogłem pojechać z przyczyn tzw. osobistych, czego bardzo żałuję, nadrobimy kiedyś.
Talia w dalszym ciągu jest do polecenia zwłaszcza, dla ludzi, którzy nigdy nie grali HE. Gra się tym jak każdym destro, tylko ma się 6 eksperymentów w talii i maga, który samym pojawieniem się wywołuje przerażenie na twarzach przeciwników. Oraz Tyriona, którego często gracze ciekawsko oglądają, być może pierwszy raz widząc na stole ;-)

 Tyrion

1 komentarz:

  1. "Wstawiajcie szybko napisane posty, tak szybko się przedawniają." hehe znam to, miałem cztery posty nie skończone a po wydaniu FAQ zdeaktualizowały sie i musiałem je usunąć :D

    OdpowiedzUsuń